|
*
HAIKU
I
Noc
stokrotki
oczy dzikiego królika
pytanie którego nie słychać.
II
Zimna noc
za oknem puka serce
nie większe od paznokcia
które się nie boi.
III
W nocy spadł
deszcz
róże ciężkie czerwone
chwieją się
tak tak antoni.
-----------------------------------
JAK W RAJU
Kupuję chleb w
tym sklepie
taki jak piekła
babcia
tańcząca wokół
dzieży
długo i
cierpliwie.
Do sklepu
weszła matka.
Dziecko w
czerwonej czapeczce
znikło między
półkami.
-Tu jestem
mamo! woła -Tu jestem!
-Ja wiem,
odpowiada ona
jak w raju
zanim Ewa
okradła ojcowską jabłoń.
----------------------------------
NIEWIDOMA
Szkolny
korytarz
to taśma
sortująca
Stoi oparta o
mur
nagą szramę
życia
obnoszą na
wierzchu
Uśmiecha się
nie widzą że
złowione
Z białą laską
i
więcej nic nie znaczy
Widzącej.
----------------------------------
BACH
Sąsiadka
w swoim pokoju
jeździ kolejką
z tonu na ton.
Sąsiad
szyny tnie
techno
pneumatycznym
młotem.
I nagle Bach!
toniemy w zbożu
Gdyby nie
skowronek nad nami
morze by było
i po nas
fala za falą
kołysze złoty
wiatr
Jana Sebastiana
Co za cisza!
---------------------------------
DZIEWCZYNA
JADĄCA PRZEZ POLA NA ROWERZE
Jak okiem
sięgnąć lewym
żytnie srebro
jak prawym
pszeniczne
złoto
pomiędzy
zapach chleba.
Tam na rowerze
w górę
strzelają dwa
rude koki
na skos kolana
łokcie w bok
spódnicą trze o
siodełko.
Kiedyś złowił
motyla
uśpił i
zasuszył.
Zostań
bez imienia
śladem na
papierze
jadąca przez
pola.
----------------------------------
ODEJMOWANIE
Dzisiaj nie
mogłem się oderwać
od myśli o
liściu
chodziło mi o
liść
a przyczepiła
się myśl.
Wyszedłem z
siebie
go tknąłem
wróciłem
znów myśl tu
a liść tam
mruga promykiem
z wiaterkiem
robi mi pa pa.
Idę raz drugi
go rwę
i jem
wracam
jestem w ustach
ze smakiem
orzecha.
----------------------------------
BEZ SŁÓW
Słowa rzucone
wieczorem
leżą na
podłodze
nie zajmując
miejsca.
"Podłoga"
"łóżko" przy
"ścianie"
ściana się
gdzieś zapodziała
aż uderzę
głową.
Ciemno-ciepło-rozbiegane kolory.
Rano zbiorę
słów kilka
(trawę widać
bez nich)
i jeszcze to
jedno.
-----------------------------
***
Z
pokoju wychodziły kury
skulony spał na skraju drewnianej kanapy
za nim
na stole na łóżku
kuchni
podłodze
leżały
jajka.
Obudził się
popatrzył nieprzytomnie
od
kiedy pękła mi ta żyłka w głowie
nic
nie pamiętam
ja już
niedługo umrę
u nas
w rodzinie
nikt
nie żył dłużej niż 65 lat
tylko
kto będzie karmił krowy?
Cztery
miesiące później
przyszedł z miasta
od
pani do której nosił mleko
położył się na skraju drewnianej kanapy
i
umarł.
-------------------------------------
* "noc"
-
rys. Chung Hing Liu
|