|
18 LISTOPADA / PAŹDZIERNIK
/
KONTAKT
CHRZĄSZCZ
W BURSZTYNIE

W Birmie
znaleziono bursztyn z najstarszym owadem zapylającym rośliny.
99
milionów lat temu, gdy po Ziemi chodziły dinozaury, pełno też
było chrząszczy, żywiących się nektarem i pyłkiem kwiatów. Na
włoskach tego owada przyczepione są 62 ziarenka pyłku z rośliny
dwuliściennej, od której
pochodzi większość rosnących dziś roślin.
Sam
chrząszcz należy do rodziny schylikowatych. Na świecie żyje ich
aż 1500 gatunków,
a w
Polsce 50.
U nas
najczęściej występuje schylik przepaskowiec:

Jedna
czwarta wszystkich zwierząt na Ziemi to chrząszcze. W Polsce
jest 6 tysięcy gatunków. Najwięcej kusakowatych. Tu jeden z nich
o pięknej nazwie
słońcolubek.
Pojawiły
się 327 milionów lat temu. Niezwykły sukces ewolucyjny
zawdzięczają zdolności do trawienia ścianek komórkowych roślin a
więc pektyny i celulozy. A potrafią to dlatego, że dwa razy
podkradły geny bakteriom i grzybom.
Niewiele
też się zmieniły. Połowa z nich pochodzi bezpośrednio od
najstarszych gatunków chrząszczy. Nie wszystkie są roślinożerne.
Wśród kusakowatych nie brakuje drapieżników i padlinożerców.
zob.
chrząszcz słonik orzechowiec
Z BALKONU

ZAWSZE NAS BILI - 2 -
początek zob. niżej
W latach 20. XIX wieku
kurator oświaty okręgu wileńskiego Adam Jerzy Czartoryski wprowadził
zakaz stosowania kar cielesnych. Nie był on jednak przestrzegany a w
elementarzach zaboru rosyjskiego drukowano nawet "Kolędę dla dziatek"
przypominającą uczniom, że
"rószczka popędza rozumu do
głowy,
uczy paciorka, a broni złej
mowy".

Kantor Umarła klasa
W okresie międzywojennym
obowiązywały przepisy byłych państw zaborczych. Gdy polski minister w r.
1921 wydał zakaz kar cielesnych na terenie zaboru pruskiego, Sąd
Najwyższy z przyczyn formalnych odmówił temu rozporządzeniu mocy prawa.
Zdarzały się jednak sporadyczne przypadki stawiania przed sądem zbyt
brutalnych nauczycieli. W r. 1938 SN uznał za winnego nauczyciela, który
szarpał uczennicę i kilka razy uderzył ja rózgą ponieważ "naruszył
nietykalność cielesną osoby, bez względu na pobudki jakimi się
kierował". W tym samym roku wszedł w życie "Regulamin szkolny
nauczania...", w którym kary cielesne uznano za niedopuszczalne.
Pojawiły się propozycje, by zakaz ten był trzymany w tajemnicy przed
uczniami, ponieważ "poczują się bezkarni i przestaną się uczyć".
Po II wojnie światowej tylko
rodzice mieli prawo fizycznie karać dzieci. Ale w mojej szkole za
pomyłkę przy tabliczce mnożenia bito nas linijką po dłoni a za
niewłaściwe zachowanie kładziono na ławce i odliczano 10 bardzo
bolesnych razów drewnianym piórnikiem. Jeszcze w latach 90. aż 80%
nauczycieli akceptowało kary cielesne a dwadzieścia lat później 14%
uczniów doświadczyło przemocy ze strony pracowników szkoły.
W końcu, po kilku
tysiącleciach znęcania się nad dziećmi, kary fizyczne są zabronione w
całej Europie.
W praktyce jednak według
badań z roku 2017 w Polsce:
55% rodziców zdarzyło się
"dać klapsa",
16% sprawić dziecku lanie,
10% bić pasem,
3% spoliczkować.
Tylko 39% rodziców
odpowiedziało, że dziecko nigdy nie zasługuje, aby "dostać w skórę".
WIĘCEJ: Anna
Golus, Dzieciństwo w cieniu rózgi. Historia i oblicza przemocy wobec
dzieci.
ZAWSZE NAS BILI - 1
W starożytnym Egipcie
mówiono: "chłopiec ma uszy na grzbiecie, słyszy więc doskonale, gdy się
go bije". W Chinach oprócz bicia, zmuszano uczniów do klęczenia na
kamieniach, pod którymi paliło się kadzidło na cześć Konfucjusza. W
Starym Testamencie czytamy, że "rózga i karcenie udziela mądrości" Prz.
29,15. W antycznym Rzymie gdy nauczyciel zaczynał pracę, dostawał rózgę.
Średniowieczne szkoły były "katownią młodzieży".
W epoce renesansu zakazano
bicia po twarzy i głowie oraz spowodowania "szkody na ciele i zdrowiu".
W szkołach jezuickich w XVI
wieku karę w imieniu nauczyciela wykonywał opłacany "korektor".
Częste zakazy świadczą o tym,
że w praktyce nie brakowało pedagogów, których reformator szkolnictwa
Szymon Konarski nazwał "dzierżykijami, katami i rzeźnikami".
Jędrzej Kitowicz dokładnie
opisuje wszelkie przewinienia oraz "instrumenta kary". Popularna była
"dyscyplina, pospolicie rzemienna, u surowszych zaś nauczycielów z
sznurków nicianych tęgo spleciona, siedym lub dziewięć odnóg mająca,
którą to rózgą bito w tył obnażony, uderzając najmniej trzy razy, a
najwięcej piętnaście, według przewinienia".

"na sporszych chłopczaków
używano kańczuga. Był to rzemień twardy, innym tęgo opleciony, na
trzonku drewnianym osadzony, jak cepy chłopskie składany".
Jędrzej
Kitowicz, Opis obyczajów za panowania Augusta III
W Oświeceniu pojawiła się
krytyka szkolnictwa opartego na chłoście.
W "Ustawach Komisyi Edukacyi
Narodowej dla stanu akademickiego i na szkoły" z 1783 roku zapisano, że
nauczyciel "kary nie na przykrościach na ciele zakładać będzie", ale w
rozdziale "Sąd. Kary. Nagrody. wymieniono wiele przewin takich jak
potwarz, rzucanie kamieniami, kradzież, rozpusta, pijaństwo,
zelżenie nauczyciela, lub jawne nieposłuszeństwo, za które karano
"plagami" czyli biciem. Wspomniano natomiast, że "nauczyciel z iak
naywiększą roztropnością i łagodnością postępować powinien z ubogiemi
uczniami, szanuiąc w nich bliźniego, szanuiąc ich stan".
WIĘCEJ: Anna
Golus, Dzieciństwo w cieniu rózgi. Historia i oblicza przemocy wobec
dzieci.
CD wyżej.
SŁOWA, SŁOWA, SŁOWA
Michał Paweł Markowski w
książce "Wojny nowoczesnych plemion" opisuje konflikty w polityce
amerykańskiej i polskiej.
Jako nominalista za
rzeczywistość przyjmuje on tylko to, co robimy ze słowami. Same
zdarzenia bez zapisu nie istnieją, dlatego analizuje dziesiątki książek,
artykułów prasowych, wypowiedzi na wiecach, w filmach i TV. W rezultacie
jest to pewien rodzaj monologu złożonego z interpretacji przeróżnych
tekstów.
Co robić gdy zdania, z
którymi polemizuje profesor nie opisują moich wieloletnich doświadczeń,
skoro on je z założenia wyklucza jako, że za fakty uznaje tylko to, co
zostało zapisane i uwierzytelnione? "Prawda, w odróżnieniu od opinii,
nie należy do jednostek" (s.288) a więc teoria Kopernika nieuznawana
przez 200 lat nie była prawdziwa?
Poglądy, przekonania, teorie
społeczne i hipotezy filozoficzne sprowadza do przeciwstawnych pojęć
ponieważ to różnice kształtują nasze tożsamości. Następnie przy pomocy
argumentów wykazuje ich zasadność, fikcyjność lub szkodliwość.
Tak na przykład WARTOŚCI
zostają skompromitowane, jako instrukcje działania korzystnego tylko dla
wyznawców i zastąpione przez SENSY.
OBCOŚĆ prowadzi do wojen,
podczas gdy INNOŚĆ tworzy harmonijną różnorodność.
INDYWIDUUM jest zwrócone do
swego wnętrza, PODMIOT uczestniczy w życiu społecznym.
ŚWIAT jest gdzieś daleko i
znamy go tylko z drugiej ręki, RZECZYWISTOŚĆ zaś, to coś bliskiego i
konkretnego.
KULTURA różnicuje ludzi na
lepszych i gorszych, a CYWILIZACJA jest dla wszystkich.
Czytając, że istnieje tylko
język, zastanawiałem się, czy ten człowiek nigdy nie był w lesie? A już
na pewno nie wędrował w górach na dalekiej Północy, w zimie na nartach
gdy istnieje tylko to, co w danej chwili jest.

Takie jednowymiarowe ujęcie
pozwala jednak lepiej zrozumieć polityków. Dla nich wszystko sprowadza
się do tego, co głoszą. Potrafią z powagą mówić, że Polska jest w ruinie
a za rok, dwa, że kraj kwitnie. Być może oni wierzą, że istnieje tylko
to, co mówią, ale przecież każdy wie, że to nieprawda, bo doświadczył
innego świata, innej rzeczywistości.
BARANEK BOŻY
Zapytałem kogoś, kto
dobrze zna Biblię, dlaczego mówimy: Baranku
Boży, który GŁADZISZ grzechy
świata...skoro po szwedzku jest:: Baranek Boży, który ZABIERA (tar
bort) grzechy świata?

...zacznę od łaciny: "Agnus Dei,
qui tollis...", tollo = podnosić, usunąć, oddalić.
W wersji greckiej to "airon" -
czyli imiesłów czynny = oddalający, zabierający.
W Ewangelii wg św. Jana w
wersji ang. mamy: "takes away" = zabiera, odbiera.
Problem jednak w tym, że Jan
Chrzciciel powiedział to po aramejsku.
Sądzę że "gładzić'
jest skróconą formą od "zgładzić", a to z kolei oznacza
"zabić, unicestwić".
O ile pamiętam,
w Biblii jest "zgładził ostrzem miecza".
ZNÓW JA:
...to znaczenie
jest wojownicze, dalekie od ducha Ewangelii i od
przekładów w innych językach.
Może "gładzisz"
użyto jako "WYRÓWNUJESZ", skoro "grzech" wywodzi się z
prasłowiańskiego: "krzywizna", "odchylenie"? Potwierdzałby
to cytat z Izajasza, którego używał Jan Chrzciciel:
PROSTUJCIE
ścieżki dla Niego!
Każda dolina
niech będzie WYPEŁNIONA,
każda góra i
pagórek ZRÓWNANE,
drogi kręte
niech się staną PROSTYMI,
a wyboiste
drogami GŁADKIMI!
Łk 3,4
19 PAŹDZIERNIKA
/ WRZESIEŃ
/
KONTAKT
U SĄSIADÓW

NASZ DĄB

drzewa
SĄSIADKA NA OBIEDZIE

Stałym gościem mojej siostry
jest Fela, jamnik sąsiadów. Już pierwszego dnia była z nami całe
popołudnie. Potem pomagała
przy sadzeniu drzewek. Zawsze przynosi mi kamyk, bo wie, że
mogę się tak bawić z nią bez końca. Dla niej, być może, to ciągle
jeszcze jest praca. Albo jedno i drugie.
Teraz przybiega tylko czasem
zaproszona na
obiad.
Wczoraj jadła sos z resztkami
mięsa, a ja stałem obok z aparatem. Nagle przerwała ucztę i zaczęła
szukać kamyka. Gdy go przyniosła, rzuciłem na drogę, a ona szybko
znalazła i położyła przede mną. Po trzech razach jednak znów wróciła do
miseczki z jedzeniem. Gdy skończyła, siostra stanowczym głosem
rozkazała:
- Fela, wracaj do domu!
I jamniczka natychmiast
posłusznie podreptała na swoje podwórko.
CZŁOWIEK, KTÓRY WYMYŚLIŁ
INTERNET - 3 - początek zob. niżej.
W roku 1966 Anglik Donald
Davies wygłosił odczyt o ogólnobrytyjskiej sieci komputerowej. Po
wykładzie od obecnego na sali przedstawiciela ministerstwa obrony
usłyszał, że już kilka lat wcześniej na ten sam pomysł wpadł pewien
Amerykanin. W Wielkiej Brytanii telekomunikacja nie była firmą prywatną
i dlatego bez problemu zaakceptowano ten projekt, który został
zrealizowany jako Mark II.
Tymczasem prezydent USA
Eisenhower w reakcji na wystrzelenie Sputnika, powołał Agencję
Zaawansowanych Projektów Badawczych ARPA. Dyskutowano w niej o sieci
komputerowej a młody, ekscentryczny naukowiec Larry Roberts za pomocą
linii telegraficznej połączył dwa komputery na krańcach kraju, w
Massachusetts i Santa Monica. Dlatego to później jemu zlecono budowę
sieci ogólnokrajowej. Aby uniknąć przeciążenia poszczególnych
komputerów, planowano je połączyć ze sobą nie pojedynczo każdy z każdym,
tylko z całą siecią naraz. Nazwano ją ARPANET. I znów, gdy Roberts
zapoznał się z pracami Paula Barana, "zrozumiał jak mają wędrować
pakiety" i zaprosił go do współpracy.
Był rok 1969. Cztery uczelnie
na zachodzie kraju zostały wyposażone w tanie, proste komputery. W
Stanford i w UCLA przez miesiąc integrowano je z uczelnianymi systemami.
29 października o godzinie 22.30 podjęto próbę połączenia. Student w
Uniwersytecie Kalifornijskim nacisnął literę "L". Przez telefon
sprawdzono, że do Stanfordu dotarło 1-1-4, czyli kod tej litery.
Następnie powtórzono to samo z literą "O". Przy trzeciej próbie komputer
w Stanford się zawiesił. Przez godzinę go resetowano i w końcu udało się
przesłać cały wyraz LOGIN, czyli zalogować się. Siedząc w Los Angeles,
można było pracować na komputerze w Stanford. W następnym miesiącu
pojawił się nowy węzeł w Santa Barbara, potem w Utah i w uczelniach ze
Wschodniego Wybrzeża.

A po iluś tam latach
dołączyliśmy ty i ja.
CZŁOWIEK, KTÓRY WYMYŚLIŁ
INTERNET - 2
Gdy Paul Baran przedstawił
swój projekt internetu, nie było jeszcze żadnych sieci komputerowych.
Komputery były tak drogie, że
nawet bogate instytucje nie kupowały ich na własność. Nie było systemów
operacyjnych więc gdy General Electric kupiła UNIVAC to tylko po to, by
na nim prowadzić rachunki płac. Biedniejsi musieli zaabonować używanie
komputera w wyznaczonych godzinach i przyjść z własnym oprogramowaniem w
postaci kart perforowanych (później, z taśmą magnetyczną). Przesyłanie
wiadomości przy pomocy tak drogich urządzeń, wydawało się absurdalnym
marnotrawstwem. To samo przecież robiono już przez telefony, radio i
dalekopisy.
komputer UNIVAC
Stworzeniem bezpiecznego
przekazu informacji byli jednak bardzo zainteresowani wojskowi. Także
RAND Corporation, w której pracował autor, nie miała nic przeciwko
pracom nad tym projektem. Najtrudniej było przekonać firmę
telekomunikacyjną. Od kadry kierowniczej usłyszał, że "to nie ma prawa
działać". Zafundowano mu nawet kilkutygodniowe seminarium o łączności,
na którym wykładało dziewięćdziesięciu czterech specjalistów, jak ich
opisał Baran, "ludzi analogowych". W końcu sam prezes podał argument
ostateczny: "Niech mnie kule biją, jeśli pozwolę na stworzenie sieci
konkurującej z naszą".
W 1965 roku zapadła decyzja,
by rozproszonej sieci łączności nie budować.
A jednak jest i prawie
wszyscy z niej dziś korzystamy. CD wyżej.
CZŁOWIEK, KTÓRY WYMYŚLIŁ
INTERNET - 1
Dokładnie 20 lat temu
napisałem tekst pełen zachwytu nad możliwościami jakie w nauczaniu
szkolnym daje internet:
HIPERTEKST W SZKOLE
"Polszczyzna
Nowa" 1999 nr 4.
Przeczytałem kilka książek
związanych z jego powstaniem. W żadnej z nich nie znalazłem tak
gruntownej historii jak w "Człowieku, który wynalazł internet". Wojciech
Orliński udowadnia w niej, że tytuł ten należy się Paulowi Baranowi,
który urodził się w Białymstoku.
W roku 1928 jego rodzice
wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych, tam został inżynierem i pracował
przy wielu projektach doskonalących amerykański system rakietowy. Gdy do
napędu zamiast paliwa płynnego, zastosowano stałe, którego nie trzeba
tankować, czas potrzebny do odpalenia rakiety skrócił się z kilku
godzin, do zaledwie piętnastu minut. Możliwe stało się wystrzelenie
bomby atomowej nawet przez pomyłkę i nie było żadnego sposobu, by
odwołać atak. Wystarczyło też w jednym miejscu zniszczyć połączenia
telefoniczne czy radiowe, by uniemożliwić komunikację między centrami
dowodzenia w kraju.
Wtedy to Paul Baran zamiast
doskonalić broń mającą służyć na wojnie, zaczął szukać sposobu jak temu
kataklizmowi zapobiec. Wyszedł od pomysłu znanego mi z językoznawstwa,
czyli redundancji. Polega ona na dodatkowym przesyłaniu informacji po
to, by jeśli umknie naszej uwadze pierwszy sygnał, to dotrze ten drugi
nadmiarowy. Najczęstszymi przykładami są tu gramatyczne powtórzenia
końcówek rodzaju i liczby. Używamy też wielu utartych zwrotów takich
jak: "straszne nieszczęście", "cofnąć się do tyłu", "miesiąc
październik", które logicznie są "masłem maślanym".

Na zdjęciu z jego wykładu
widzimy schematy trzech rodzajów przesyłania informacji:
1- scentralizowany (radio)
2- zdecentralizowany
(telefonia komórkowa)
3- rozproszony (internet)
Wystarczy, by z każdego węzła
sieci wychodziło pięć połączeń i jest ona praktycznie niezniszczalna.
Aby jednak informacja na pewno dotarła do celu, należy ją podzielić na
pakiety (komutacja) po 28 znaków (jedno zdanie), które same będą krążyć
w sieci szukając sobie dostępnej drogi do odbiorcy. Bloki te powinny
mieć numery kolejności w jakiej na miejscu złożą się w "jedną całość"
(redundancja!) a także liczbę węzłów, które musiały pokonać, miało to
wykluczyć błędne "krążenie w kółko" (redundancja!) po tych samych
punktach.
Paul Baran opracował
wszystkie techniczne szczegóły swojego projektu, została mu tylko
realizacja.
CD wyżej.
JESIENNY GOŚĆ

"...życie, jakim jesteśmy,
jest przez nas określone w
pewien sposób raz na zawsze
przez każdy moment naszego
istnienia.
Ten moment przeminął -
powiadamy.
Cóż z tego? On przeminął, ale
to, żeśmy przeżyli go w pewien sposób,
nie przeminie już nigdy."
Stanisław
Brzozowski, "John Henry Newman" 1915
PONAD PODZIAŁAMI
W Szwecji przez
4 lata pracowałem w szpitalu na oddziale dializy. Polski szpital znam
tylko jako pacjent. Różnice są tak duże, że jakiekolwiek porównania nie
mają sensu. Nie wszystkie byłyby na korzyść Szwedów.
Wczoraj
wysłuchałem rozmowy z Dorotą Gałczyńską-Zych, dyrektorką największego
szpitala w Warszawie. Sytuacja w lecznictwie jest zła i będzie coraz
gorzej.
Wymieniła kilka
przyczyn obiektywnych:
- starzejący się
personel - średnia wieku 55 lat,
- zaledwie 2,8
lekarza na 1000 mieszkańców, najmniej w UE,
- wydatki na
zdrowie 4,8 % PKB, gdy WHO zaleca 6%.

Europejski
Indeks Zdrowia EHCI. Polska na 31 miejscu wśród 57 krajów.
Gorzej niż w
Albanii.
Następnie
wytknęła nasze niedbalstwo, albo cwaniactwo:
- 80 % pacjentów
nie powinno lądować na Oddziałach Ratunkowych - SOR,
- 40% zapisanych
na wizytę u lekarza, nie przychodzi,
- NFZ nie płaci
za jakość opieki, tylko za ilość przyjmowanych pacjentów,
- w ciągu roku
wydano 300 aktów prawnych i lekarz przez połowę czasu musi zajmować się
papierologią.
Pani doktor
podała kilka sposobów naprawy.
Najpierw te,
które z przyczyn politycznych są nierealne:
- wprowadzić
symboliczną opłatę za wizytę u lekarza, bo tego co za darmo, nie cenimy.
(w Szwecji za każdy ustalony czas w przychodni, płaciłem ponad 100
Koron).
- zlikwidować
monopol NFZ ponieważ powinna być jakaś możliwość wyboru.
Na koniec, co
zmieniłaby jako minister zdrowia?
1-
zlikwidowałaby 30% niewykorzystanych łóżek w szpitalach.
2- wzmocniła
opiekę przedszpitalną, bo chory nie wie dokąd ma się udać.
3- wzmocniłaby
opiekę poszpitalną, ponieważ samotni starsi ludzie nie radzą sobie nawet
z zażywaniem lekarstw.
Naprawa
tragicznej sytuacji w służbie zdrowia jest prosta i oczywista a jednak
od wielu lat niemożliwa. Dlaczego? Bo wymagałaby ponadpartyjnej zgody.
Gdyby tylko
jedna z partii samodzielnie zaproponowała nawet tę symboliczną
odpłatność, przeciwnicy zakrzyczeliby ją, wołając o niesprawiedliwości.
A likwidacja łóżek, to w praktyce zamknięcie niektórych szpitali, czyli
dłuższy o 10 km dojazd i wyobraźmy sobie, że chory, nawet z innej
przyczyny, umarłby w drodze.
Jak bardzo
jeszcze musi być źle, ilu ludzi jeszcze musi umrzeć, by ci, którzy mogą
temu zaradzić, usiedli razem i zgodzili się na którąkolwiek z tych
zmian?
Samo dosypywanie
pieniędzy, które obiecują nam przed wyborami, nic tu nie da.
JAK SIĘ POZBYĆ
STEREOTYPÓW?
Hans Rosling podaje 10
przyczyn skrzywionego widzenia świata i radzi co robić, by przejrzeć na
oczy?
Wady widzenia nazywa
instynktami, ponieważ powstały one w ciągu wieków i pomogły człowiekowi
przetrwać w śmiertelnie groźnym środowisku. Dziś jednak sterują nami
tam, gdzie nie trzeba. I nawet o tym nie wiemy.
INSTYNKT WYOLBRZYMIANIA.
"Instynktownie patrzymy na
pojedynczą liczbę i przeceniamy jej znaczenie. Nigdy nie wierz w to, że
jedna liczba może coś znaczyć, zawsze poproś o następną, tak aby mieć
porównanie".
W 2016 roku zmarło 4,2
miliona dzieci. Prawie wszystkie tragedie spowodowały łatwe do
uniknięcia choroby. Ponad 4 miliony martwych dzieci, to trudny do
wyobrażenia dramat i cierpienie ich bliskich.
Tymczasem Rosling stwierdza
coś przeciwnego: "ta liczba nie jest ogromna, jest cudownie mała".
Dlaczego? Bo w roku 1950 zmarło 14,4 milionów a więc o 10 milionów
więcej i z roku na rok "ta straszna liczba się kurczyła", czyli coraz
więcej dzieci przeżyło.
INSTYNKT POJEDYNCZEJ
PERSPEKTYWY
Daj dziecku młotek, a
wszędzie będzie widzieć gwoździe.
Pojedyncze przyczyny w mig
rozwiązują wszelkie problemy, świat staje się prosty i zrozumiały. Na
przykład idea wolnego handlu, albo piękna idea równości pozwala
zaoszczędzić czas bez docierania do sedna sprawy. Dlatego takim
powodzeniem cieszą się wszelkie ideologie polityczne, religijne i
naukowe. Tymczasem talent, wykształcenie a nawet nagroda Nobla w jednej
dziedzinie nie jest tym samym co posiadanie wiedzy o świecie opartej na
faktach.
Rosling opisuje konferencję o
prawach kobiet, którą prowadził w Sztokholmie. "292 odważne feministki z
całego świata przyjechały, aby walczyć o lepszy dostęp do edukacji dla
kobiet". Tylko 8 % z nich wiedziało, że edukacja trzydziestoletnich
kobiet trwała zaledwie o jeden rok krócej niż mężczyzn w tym samym
wieku. A "na poziomach 2, 3 i 4, na których żyje 6 miliardów ludzi,
liczba dziewcząt uczęszczających do szkół jest równa liczbie chłopców, a
czasem nawet i wyższa".

INSTYNKT PRZEPAŚCI - nie ufaj
porównaniom skrajności. Większość zwykle znajduje się pośrodku, tam
gdzie rzekomo istnieje przepaść. Por. wykres Gaussa.
INSTYNKT PESYMIZMU - gdy coś
ulega stopniowej zmianie na lepsze z okresowymi spadkami, zauważysz te
spadki a nie ogólny postęp. Jeśli nie zrobisz tego sam, to pomogą ci w
tym media.
INSTYNKT LINII PROSTEJ -
wiele trendów rozwija się wzdłuż kształtu
zjeżdżalni. pagórka lub innej
krzywej.
Żadne dziecko nie rośnie według linii prostej czyli tak, jak w
pierwszych sześciu miesiącach.
INSTYNKT STRACHU - zagrożenie
nie zależy od twojego lęku, tylko od tego jak wielkie jest
niebezpieczeństwo i w jakim stopniu jesteś na nie narażony.
INSTYNKT UOGÓLNIANIA - szukaj
różnic wewnątrz grup i podobieństw oraz różnic pomiędzy grupami. Uważaj
na "większość", pytaj czy chodzi o 51%, o 99% czy o coś pomiędzy.
Wyraziste przykłady mogą być wyjątkiem a nie regułą. Zakładaj, że ludzie
nie są idiotami, zwłaszcza gdy coś ci się u nich wydaje dziwne.
INSTYNKT PRZEZNACZENIA -
porozmawiaj z dziadkiem a zauważysz jak wielka zmiana zaszła od czasu
gdy on był młody.
INSTYNKT SZUKANIA WINOWAJCY -
powstrzymaj się przed szukaniem kozła ofiarnego. Zamiast winnych znajdź
przyczyny. Zamiast bohaterów, systemy.
INSTYNKT POŚPIECHU - działaj
powoli, bierz głęboki oddech. Jeśli coś jest pilne powinno być dokładnie
zbadane, domagaj się danych. Prognozując, weź pod uwagę wszystkie
scenariusze a nie tylko najlepsze i najgorsze. Pytaj jak często się one
sprawdziły. Uważaj na drastyczne działania, stopniowe zmiany są zwykle
lepsze.
WIĘCEJ: Hans
Rosling, Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy,
czyli jak
stereotypy zastąpić realną wiedzą? 2018

na książce
Roslinga zakwitł słonecznik
2
WRZEŚNIA
OSTRE WIDZENIE
Napisałem, że ostrość
widzenia uzyskaliśmy dzięki soczewce ocznej, która potrafi zmienić swój
kształt i dopasować go gdy oglądany przedmiot jest zbyt daleko lub za
blisko. Pomniejszony obraz pada na siatkówkę i tu znów zostaje wyraźnie
zarysowany, bo odbierają go miliony czopków i pręcików. Wszystko to
jednak są tylko pasy transmisyjne, które przenoszą impulsy elektryczne
do mózgu i tam dopiero odbywa się prawdziwe widzenie.
Nie znam człowieka, który by
widział świat tak ostro jak Sandor Marai.

Marai w
rodzinnym Kassa - dziś słowackie Koszyce
TRZY PRZYKŁADY:
Gdy mieszkał na wygnaniu w
Nowym Jorku, dostał z Węgier katalog książek do kupienia tylko za
granicą. Były tam także powieści Maraia zakazane w jego kraju.
Jakże naiwni byli naziści -
skomentował - palili nieprawomyślne dzieła, zamiast tak jak to robią
czerwoni, zarabiać na nich.
"W Sowietach znów zwyczajowa
plemienna uczta kanibali: pożerają tłustego Chruszczowa, na deser może
zostanie podany Kadar albo Gomułka, z bitą śmietaną. Jakie to
monotonne".
Przez okno swojego pokoju
zobaczył jak na boisku szkolnym dzieci pod okiem nauczyciela ścigają się
w workach:
- "Zawodnicy dziwnie
przypominają mi to, co nazywamy "życiem literackim".
Sandor Marai,
Dziennik III s. 459-463
PS.
Czytałem zbiór
krótkich refleksji Maraia p.t. "Niebo i ziemia". W jednej z nich opisuje
on to, co mu się kojarzy ze słowami "pada śnieg": a więc dom rodzinny,
dzieciństwo, młodość, podróże, hotelowy pokój, płatek śniegu na
zaczerwienionym nosku pewnej damy... "i jeszcze wiele różności, których
nie mogę wymieniać, zresztą nie warto, bo to wszystko zawierają w sobie
te dwa słowa: "Pada śnieg".
Jako ciąg dalszy
otworzyłem w Kindle "Miasto uśpionych kobiet" Gyula Krudego, którego
Marai bardzo sobie cenił i u samej góry czytnika widzę: "Dopiero po
dłuższym czasie spostrzegłem, że pada śnieg, mgła się podniosła, i że
przez ten śnieg trupia twarz księżyca spogląda na miasteczko".
W "Dziennikach"
Maraia nie brak podobnych, tajemniczych zbiegów zdarzeń, przyjmuję więc,
że to jego żart zza światów.
SŁOŃCE + BAKTERIE = OKO

Energię słoneczną jako
pierwsze wykorzystały cyjanobakterie. Posiadały chlorofil więc możliwa
była fotosynteza. Taki był początek świata roślin i...oka!?.
Produktem tej fotosyntezy
była opsyna,
cząsteczka niezbędna do powstania wrażliwego na światło barwnika, który
po związaniu się z siatkówką utworzył światłoczułą plamkę. Mogła ona
rozpoznawać światło lub jego brak.

Potem okazało
się,
że gdy plamka ta
ma kształt kubka,
to może także
ustalić kierunek
padania promieni
słonecznych.
Do dziś
ten kształt oka zachowały
skałoczepy
- mięczaki,
które zębami
przywierają do kamieni.
Z czasem to pra-oko
zaczęło się
zamykać
a fale
elektromagnetyczne
wpadały przez
powstały
w ten sposób
otwór.
Tak się dzieje u
morskich głowonogów,
łodzików.
Przełomowym momentem w
ewolucji widzenia świata było wykorzystanie soczewki. Pozwala ona na
koncentrację wielkiego obrazu w mały oraz przez zmianę kształtu albo
odległości od siatkówki, wyostrza jego zarysy (akomodacja). Różne
organizmy użyły odmiennych związków do budowy soczewki.
Następnie pozostało już tylko
ulepszanie zasadniczej konstrukcji przez rogówkę, mięśnie, powieki czy
rzęsy.
Odmienną od kręgowców
budowę oka
znajdujemy u
owadów,
u których
światłoczuła
plamka się
uwypukliła
i przez
duplikację genów
powstały
skupiska
mikroskopijnych
oczek.
Ważka ma
ich aż 30 tysięcy.
Fotoreceptory w siatkówce oka są
wyspecjalizowane; czopki (6 milionów) umożliwiają rozpoznanie kształtów,
barw i zapewniają ostrość a pręciki (ponad 100 milionów) odpowiadają za
kontury przedmiotów oraz widzenie o zmierzchu.
Potrafimy odróżnić 160 kolorów i 600
tysięcy odcieni!
Oko jest tylko receptorem fal
elektromagnetycznych, które na siatkówce tworzą pomniejszone obrazy do
góry nogami. Ich energia świetlna jest przekształcana w impulsy nerwowe,
te są przesyłane do mózgu i dopiero tam ostatecznie widzimy.
NA BALKONIE TRZY KOLORY

znów portulaki
REWOLUCJA
JEDYNA PRAWDZIWA
W tym wieku (XX)
rozegrała się jedna jedyna prawdziwa, rzeczywista rewolucja:
mieszczańska, przemysłowa, rewolucja wolnego rynku, która uczyniła
robotnika konsumentem i podniosła masy na poziom życia klasy średniej.
Wszelkie inne
rewolucyjne eksperymenty - socjalizm, komunizm, faszyzm, marksizm
- były wsteczne, fałszywe i reakcyjne. Mieszczaństwo dało masom
najwięcej;
poziom życia
godny człowieka.
Sandor Marai,
Dziennik tom IV s. 401
...trzeba się
buntować i protestować, gdy ktoś jeden czy jakaś grupa ludzi usiłuje
zamknąć w System żywy, naturalny porządek życia. To chciałem powiedzieć,
kiedy pisałem, wszystko jedno co i o czym. To był mój temat, moje
przesłanie.
S.M. s. 425
|
ZA OKNEM

CZWARTEK 4
CZERWCA 2009
tak pisałem:
"Od rana pada deszcz.
Chwilami mży i wtedy szyba, pokryta tysiącami kropelek, przypomina
kryształ. Niektóre krople klucząc między tymi, co już nieruchome,
osuwają się w dół i jakby się ścierały stają się coraz mniejsze, aż
w końcu zatrzymują się i one. Tylko te największe prują prosto i
zbierając po drodze inne, giną u dołu okiennej ramy.
Poi si torno all'eterna
fontana - Potem się wraca do wiecznego źródła. C.
S. Lewis, Smutek.
Widziałem podobną instalację w Bunkrze
Sztuki. Na wystawie były dzieła korzystające ze zjawiska chaosu,
tzn. procesów niemożliwych do przewidzenia. Każdy ślad spadającej
kropli jest inny, ponieważ ciągłe najmniejsze, nawet niewidoczne
zmiany, wpływają (dosłownie) na ich ruch".
Potem skojarzyłem to z naszą sytuacją w zmaganiach z oszustami, z
którymi przez 6 lat
walczyliśmy o nasze mieszkania.
Powyższy GIF nie jest dokładną
ilustracją tamtego opisu ponieważ co sekundę się powtarza a więc
spadanie kropel można przewidzieć. Jest też dość ciemny a wtedy
świeciło słońce i krople naprawdę były podobne do kryształów.
Fotografowałem z ręki, dlatego w
ruchach aksamitek widać jak oddycham.
PORZUCONA
|
 |
Siedziała przy ogródku działkowym nad Wilgą. Gdy się
zatrzymałem, by jej zrobić zdjęcie, rozciągnęła się i kilka razy
obróciła z boku na bok a potem podeszła do mnie.
Z
bliska wyglądała okropnie. Chuda, sierść wyliniała, ale
najbardziej przejmujące było jej miauczenie. Słabe, skrzekliwe,
bez żadnego wyrazu i zupełnie monotonne.
Nie
patrzyła na mnie i nie podchodziła bliżej jakby wiedziała, że
jej nie przygarnę, ale jeszcze gdzieś głęboko miała zapisaną
pamięć, że do człowieka można się zbliżyć.
Z
naprzeciwka wyszła dziewczyna z dużym psem. Przywołała go do
siebie i przypięła na smycz.
- To
przed kotem? spytałem.
-
Tak, odpowiedziała, on lubi ścigać koty.
|
Z BALKONU -
słonko na dachu
Godzina 5.40
rano na zachodzie
|
25 MAJA
/
KWIECIEŃ
/
BLOG 2009-2016
/
KONTAKT
MĘDRZEC I PROROK

Taylor jest jednym z
najmądrzejszych ludzi jakich poznałem.
W sobotę przemawiał w Krakowie.
W holu Muzeum Narodowego na
krzesłach i na schodach wszędzie siedzieli, przeważnie młodzi,
słuchacze.
Przeczytałem wszystkie dzieła
Taylora.
Jedno z nich streściłem.
Na ponad 1000 stron "Źródeł
podmiotowości" śledzi
jak kształtowała się tożsamość Europejczyków od Homera do Herberta.
W "A Secular Age" dokładnie
dokumentuje zmiany zachodniej mentalności w ciągu ostatnich 500 lat.
"The Language Animal " to
pierwszy z dwóch tomów, w których wykłada swoją teorię języka - HHH.
Przeciwstawia ją popularnej, wywodzącej się od Huma, Locka
i Condillaca
TEORII DESYGNATYWNEJ - HLC,
która język traktuje jak
instrument do kodowania informacji. Widzimy coś, doświadczamy czegoś,
nadajemy temu jakieś pojęcie i przekazujemy je innym w komunikacji.
U Taylora języka używamy do
odkrywania świata
tzn. dopiero nazywając jakieś
zjawisko czy rzecz, poznajemy czym one są.
Tak uważali Hamann, Herder
i Humboldt.
Jego wykład na ten temat został
nagrany na You Tube: (język angielski)
The Full Scope of the Human Linguistic Capacity
PS.
w roku 2010 pisałem:
Pod koniec ubiegłego tygodnia,
po 42 latach, odwiedziłem swoją
Alma Mater. Byłem w Collegium Novum na wykładzie wybitnego
filozofa
Charlesa Taylora.
To od niego zapożyczyłem fakt udomowienia szlachty - zob. BLOG 2010
23 kwietnia.
Ten kanadyjski myśliciel w
swoich pracach szkicuje mapę drogową prowadzącą od dawnego widzenia
świata hierarchicznego do społeczeństwa nowoczesnego.
Na tysiącach stron rozciąga
się obraz krętych ścieżek, dróg donikąd, placów zmagań i
niezliczonych prób, które doprowadziły do miejsca, dawniej
dostępnego tylko nielicznym, w którym każdy z nas może być
suwerennym władcą swojego losu. A także, każdy z nas może
dobrowolnie a więc lojalnie, kształtować nasz wspólny los.
Zbiegłem po schodach uczelni
jakbym odszedł stąd zaledwie wczoraj. Czas, który minął przestał
istnieć. Znów miałem 20 lat i do wyboru wszystkie strony świata.
DEDYKACJA:
To Antoni with best wishes - Charles Taylor
WIELKA NOC
cztery osoby mają tak samo ułożone dłonie
ten będzie
żył życiem chrystusowym,
kto jest
doskonale i absolutnie sobą
Nad bramą świata antycznego
było napisane: „Poznaj samego siebie”.
Nad portalem nowego świata
napisane być winno: „Bądź samym sobą”.
Oto tajemnica Chrystusa.
- Oscar
Wilde
CÓRKA TRANSTRöMERA
Kiedyś, dawno temu przetłumaczyłem
20 wierszy
Tomasa Tranströmera,
Wczoraj byłem na filmie o nim.
Ponieważ doznał urazu mózgu, przez ostatnie lata życia nie mógł mówić.
Na pytania odpowiadała jego żona a on tylko zaprzeczał lub potwierdzał
czy to właśnie chciałby powiedzieć.
Pytano go o wieloletnią pracę psychologa w zakładzie karnym.
- Czy kontakty z psychopatami wpłynęły na jego widzenie świata? Nie
potwierdził.
- Mając tak wyczerpującą pracę i rodzinę, kiedy znajdował czas i miejsce
by pisać? W każdej wolnej chwili notował pomysły wierszy na kartkach
papieru a później łączył je w jedną całość.
Zamierzał być muzykiem i gra na fortepianie zawsze była dla niego ważna.
Muzyka jest tematem wierszy "C-dur", "Allegro" czy poematu "Gondola
żałobna".
Gdy stracił władzę w prawej dłoni, znajomi kompozytorzy pisali dla niego
utwory tylko na lewą rękę.
Dawniej z żoną wiele podróżowali do miejsc, których nikt nie odwiedza.
Na filmie pokazano jak wspierany przez nią z trudem chodzi po lesie.
W pomieszczeniu gdzie miał być wyświetlony ten film, młoda kobieta
siedząca obok ostrzegła mnie, że będzie tłumaczyć tekst na język
angielski więc może przeszkadzać. Gdy dowiedziała się, że mieszkałem w
Szwecji i przekładałem Tranströmera,
zaczęła mnie namawiać bym porozmawiał z jej sąsiadką, bo będzie to córka
poety. Nie chciałem jej przeszkadzać, ale widziałem jak co chwilę ociera
łzy.
Potem poszliśmy do dużej sali na koncert i znów zobaczyłem córkę Tranströmera.
Siedziała samotnie obok pod ścianą. Podszedłem, opowiedziałem o sobie i,
nie wiem dlaczego, dotykając jej twarzy, otarłem łzę.
poeta z żoną i z córkami

KWIECIEŃ I CISZA
Wiosna leży odłogiem
Aksamitnie mroczny rów
pełznie przy moim boku
nie odbijając żadnego obrazu.
Jedynie żółte kwiaty
świecą.

Jestem niesiony w swoim cieniu
jak skrzypce
w czarnym futerale
A to jedyne co chcę powiedzieć
lśni poza zasięgiem
jak srebro
w lombardzie.
Tomas Tranströmer
"Pięknoduchy sądzą, że poezja
rodzi się wtedy, gdy w codziennych zjawiskach poeta dostrzeże coś
więcej, wizję.
To podejście sentymentalne,
platoniczne.
Poezja rodzi się wtedy, gdy
poeta z siłą wizjonerskiego talentu ujrzy
w zjawiskach rzeczywistość".
Sandor Marai, Dziennik IV s. 359
|